Sierpień pomimo, jak pamiętamy, dużych upałów dał się we znaki nie tylko zwykłym obywatelom, rolnikom, ale też biegaczom oraz osobom uprawiającym sport na świeżym powietrzu. Trzeba było się dostosować do tych warunków atmosferycznych biegając albo wcześnie rano albo wieczorem.
Jednak mimo tego był to dla mnie bardzo udany miesiąc, gdyż w Warszawie w półmaratonie Praskim w słońcu o blisko minutę pobiłem swój rekord na tym dystansie; w Żyrardowie na 10 km brakowało mi kilku sekund do życiówki.
Z resztą w sierpniu przebiegłem łącznie ponad 160 km – najwięcej w swojej karierze. Biegałem w zróżnicowanych warunkach rano, wieczorem,asfalt, leśne dróżki, jak i będąc w tym czasie na urlopie nad morzem blisko 55 km blisko morskich fal. W sierpniu w ramach Cyklicznej Żyrafy byłem też na rajdzie rowerowym w Prochowym Młynku.
Nadszedł wrzesień, zwieńczenie moich startów w zawodach. Odpoczynek, koniec rywalizacji, ale nie koniec biegania, ale na wolniejszych obrotach.
Waldek




Najnowsze komentarze