Nadszedł weekend i wielki dylemat. Sobota o tej samej porze II rajd rowerowy w Żyrardowie organizowany przez Urząd Miasta oraz stowarzyszenie Żyr.A.F.A. oraz mój półmaraton w Skierniewicach. Wahanie powodował upał czy podołam, ale jeszcze nigdy nie pękłem przed żadnym biegiem i tym razem podjąłem wyzwanie i wystartowałem w Skierniewicach.

Zalew jest jak jajko, a słońce świeci od czubka, żadnego cienia żar się leje i nikt nie liczy na życiówkę. Mam numer 102 i jak czołg „Rudy” równym krokiem parłem do przodu i o dziwo czas 2:25:39 h miałem lepszy o 8 min. niż w półmaratonie warszawskim w marcu. Był to mój już 4 bieg w Skierniewicach i tam też w 2014 przebiegłem swój pierwszy w życiu półmaraton.

Były gorące chociażby półmaratony BMW w Warszawie to w tym zderzyłem się z najbardziej ekstremalnymi warunkami pogodowymi, ale satysfakcja jest, że się powiodło.

W sobotę jak już wcześniej wspomniałem odbył się II rajd rowerowy w Żyrardowie. Pętla do Szymanowa liczyła 32 km. Start i meta na Ekoparku na osiedlu Wschód. Współorganizatorem była Żyrafa Żyrardów. Ja od początku swojej kariery startuję pod jej imieniem. Komandorem rajdu był syn Michał oraz członkowie stowarzyszenia i zaprzyjaźnione osoby. W rajdzie jechała też żona. Byli zadowoleni.

A na domiar wszystkiego w sobotę syn Paweł uczestniczył w wieczornym półmaratonie w Ołomuńcu w Czechach na zaproszenie RunCzech.

Był też i rower w piątek miałem dzień wolny przed biegiem i solo przejechałem 36 km śladami rajdu na Szymanów a po biegu w niedzielę dla relaksu 32 km na Miedniewice.

Waldek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *