Lato. Kolejne miesiące i kolejne kilometry przebyte na trasach, ale to też mój pierwszy rok na emeryturze. Czas posuwa się inną miarą niż gdy się pracuje.

Można go dostosować do warunków domowych, pogody. Jeśli chodzi o sport to w tych 12 miesiącach pokonałem w różnych stylach, ale na nogach ponad 2000 km. Było kilkanaście półmaratonów. Moje prywatne w tym trzy w warunkach śniegowych ale też wiele gdzie uczestniczyłem w wirtualnych zawodach jak Radzymin, Poznań, Warszawa, Białystok.

W tym czasie były też trzy wirtualne maratony. W ubiegłym roku po raz 5 maraton Warszawski, w tym roku maraton Gdański i niedawno maraton olimpijski Po Zdrowie.

Do tego trzeba dodać około 2500 km jazdy na rowerze.

Samemu, z żoną, bliżej, dalej, jak choćby Wyszogród, Białobrzegi i z powrotem.

Mimo pandemii, izolacji mój sport to zmaganie solo i na powietrzu, dlatego nie przeszkadzało mi w pokonywaniu wielu wyzwań i kilometrów. Czas nieubłaganie płynie, prędkość moja spada, ale chęci i zapał pozostają, aby zdrówko było i do przodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *