Koronawirus panuje i daje się nam wszystkim we znaki. Nie tylko sportowcom, ale także osobom, którzy chcą aktywnie wypoczywać.

Zakaz spacerowania, biegania, jeżdżenia rowerem. Pozamykane lasy i parki. Podejrzewam, że tegoroczny sezon biegowy jest stracony. Żaden organizator nie weźmie na siebie organizacji biegu z setkami uczestników. Mnie lat przybywa i nie wiem jak to będzie za rok, czy jeszcze coś mi się uda większego dokonać. Jak na razie pierwszy kwartał wyszedł dobrze. Na rowerze i rowerku stacjonarnym wykręciłem prawie 700 km oraz marszo-biegiem około 380 km w tym w lesie 2 półmaratony.

Mimo zakazów swą aktywność sportową realizuję w domu. W sobotę po uporaniu się od domowych obowiązków rower stacjonarny 1:30 h – 35 km.

W niedzielę żal patrzeć za okno bezchmurna, słoneczna pogoda a ja rozkładam swoją w domu bieżnię. Wchodzę i w 1:30 h pokonuję w pocie czoła 12 km.

Wiem że trzeba to wytrzymać i miejmy nadzieję że wrócimy na trasy już niedługo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *